Mam tyle myśli nieokrzesanych,
a może nie mam ich już wcale.
Wciąż wpadam w pustkę obfitości,
choć nie wiem nawet czy takowa istnieje.
Nie jestem już sobą, bo Ty,
odchodząc w codzienność,
zabrałaś lepszą cząstkę mnie.
Cząstkę, która miała wole walki.
Bez Ciebie więc poddaje się,
nim zacznie się jakakolwiek bitwa.
Bez Ciebie jestem nikim...